Czas /w/ terapii

Czas  /w/ terapii

Kolejnym z najważniejszych elementów terapii, obok właściwego „odkrycia” problemów do pracy terapeutycznej i porozumienia z terapeutą, jest czas.

Jak większość społeczeństw zachodnich żyjemy pod presją wiecznego pośpiechu. Oduczyliśmy się czekać. Wszystko chcemy mieć natychmiast. Coraz częściej funkcjonujemy tak, jakby  świat był wielkim supermarketem – wejdę, wyrażę swoje oczekiwanie, zostanie ono zrealizowane, zapłacę i wyjdę. Tak bardzo przyzwyczajamy się do takiego myślenia, że ten sposób  działania wchodzi także w sferę budowania naszych relacji z ludźmi – a  także do gabinetu terapeutycznego.

Nie sprzyja to dobrym relacjom w ogóle, i z pewnością  nie da się tak zbudować relacji terapeutycznej.  Nie można się wejść /czasami spóźnionym/ do gabinetu, chwilę porozmawiać  o ostatnio przeczytanej, rewelacyjnej,  książce z zakresu tzw. rozwoju osobistego, zapytać terapeuty o zdanie na jej temat, czy o radę i wyjść  w  jakimś swoim „nowym wcieleniu”.

       Niejednokrotnie musi minąć wiele sesji, zanim klient w ogóle uświadomi sobie, co jest jego prawdziwym problemem. Samo skonfrontowanie się ze sobą i z tym problemem bywa bardzo trudne i także wymaga czasu.   Kolejne sesje mijają na  przepracowywaniu pojawiających się wątków. Klient  sam zaczyna  dostrzegać jak szybko mija godzina prawdziwej, głębokiej pracy. Trudno zrozumieć siebie  w  kilka chwil. Nie da się  przeżyć w moment, nie przeżytych latami emocji. I nie da się „wyprostować ścieżek życia” w kilka godzin.

W procesie terapii potrzebna jest cierpliwość i pokora wobec naszych wewnętrznych przeżyć. Niejednokrotnie potrzebny jest czas na „odmrożenie” wspomnień i  emocji. Na  przypomnienie sobie i ponowne nauczenie się ich rozpoznawania. Na oduczenie się funkcjonowania,  opartego tylko na podstawie tego, co tworzy umysł.

W ogóle na ponowne docenienie sfery emocji. Jest to trudne i czasochłonne, gdyż całe życie uczono na, że rozumienie to nasza siła, a emocje to słabość. A broniąc się przed bólem życia niejednokrotnie także sami dochodziliśmy do pozornego wniosku, że życie bez kontaktu z własnymi emocjami, jest łatwiejsze i bez-bolesne.

      Równie ważny jak czas sesji, ważny jest czas pomiędzy sesjami. Terapia jest procesem.  Jest jakby drogą, na którą klient wchodzi i idzie wolniej, lub szybciej. Czasami wiedzie ona prosto, lecz bywa, że napotyka wiele zakrętów. Zdarzają się chwile postoju dla złapania równowagi i oddechu. Bywają fałszywe odnogi i ślepe zaułki…

To wszystko w terapii „jest po coś”, i ma swój sens. A do przebycia tej drogi potrzebny jest klientowi czas. Także właśnie ten czas pomiędzy sesjami, gdy jego myśli płyną, budują się skojarzenia,  odżywają stare, poruszone emocje i kształtują wnioski.

Tak więc dobra terapia może mieć miejsce jedynie wtedy, gdy klient ma na nią czas. Innymi słowy, gdy uzna ją za ważną. Gdyż tak naprawdę, na rzeczy ważne zawsze znajdujemy czas.  A na inne, jak mówimy, „nie mamy czasu”…

JS

Czytaj dalej...